

Co robi prawdziwy gangsta, gdy zostaje okradziony? Proste, bierze wyrzutnię rakiet i idzie zabijać wszystkich, którzy są w to wplątani. Tak przynajmniej wynika z fabuły najnowszej gry z Hależakiem w roli głównej, czyli 50 Cent: Blood on the Sand. Zaczyna się niepozornie: Cent, zwany Curtisem wraz z chłopakami z G-Unit wybiera się na koncert na Bliski Wschód. Tam po udanym show zamiast pieniędzy odbiera diamentową czaszkę w ramach zapłaty. Pech chce, że podczas afterparty czaszka zostaje skradziona przez międzynarodowych terrorystów. Curtis Jackson, gdy się o tym dowiaduje, bierze wszystkie gnaty, które ma pod ręką i idzie robić porządek.Jak łatwo się domyślić, cała gra ma być ostro nafaszerowana akcją. Wcielając się w Curtisa, będziemy musieli przez 20 etapów szukać kryształowej czaszki, przy okazji rozwiązując problem światowego terroryzmu. Obserwując bohatera z perspektywy trzeciej osoby, biegamy po planszy, chowamy się za przeszkodami i czyścimy planszę z wrogów. Do tych typowych Max Payne'owych leveli twórcy chcą dorzucić jeszcze dwa specjalne, gdzie niezależnie czy w jeepie, czy w helikopterze Halerzak będzie siał zniszczenie z CKMów.
Jednak z tyloma wrogami, ilu oferuje gra, nawet 2Pac nie dałby rady, a co dopiero Curtis. Dlatego też w każdej misji będzie on wspierany przez jednego z trzech członków GGG-Unit, Lloyda Banksa, Tony'ego Yayo czy DJ Whoo Kida. Nasz przyjaciel ma być kierowany przez AI, a oprócz wyglądu ma się różnić zarówno zachowaniem jak i używanymi zabawkami. Co do tych ostatnich, twórcy obiecują około 20 rodzajów broni: od uzi, shotgunów, przez wszelkiej maści karabiny i snajperki, na wyrzutni rakiet kończąc.
PIENIO
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz